Dziennik Kazushiego

Wiosna, rok 1017

1017 rok, Szesnasty dzień Zająca
Dziś, na polecenie Czui Shiba-sama wyszedłem razem z jego córką Shiba Aiko-san na patrol po lesie. Dowódca polecił nam pójść śladem Taiso Shiba Masumoto-sama, który wybrał się na samotny objazd po okolicy.
Znaleźliśmy najpierw jego konia, a potem samego Shiba Masumoto-sama. Wracał właśnie z głębi lasu. Był bardzo niezadowolony z naszego nadejścia. Zapytał kto nas tu przysłał. Nie chciałem skupić jego gniewu na dowódcy, więc powiedziałem, że Czui-sama postanowił zadbać o naszą kondycję po zimie i wysłał nas na obchód. Nie wiem, co tak mocno wprawiło Taiso w gniew, ale nie chciałbym jeszcze raz się na niego narazić.

1017 rok, Siedemnasty dzień Zająca
Czui-sama polecił mnie i Shiba Aiko-san wybrać się jutro ponownie na partol do lasu “zabezpieczyć Taiso drogę…”, jak powiedział. Mam nadzieję, że dobrze zrozumiałem Czui i nie zawiodę jego zaufania. Wyruszamy o świcie.

1017 rok, Osiemnasty dzień Zająca
Historia, którą teraz opiszę musi pozostać tajemnicą na zawsze.
Ja i Shiba-Aiko-san wybraliśmy się dziś w miejsce, w którym dwa dni temu spotkaliśmy naszego Taiso, wychodzącego z lasu. Postawiliśmy przeczesać okolicę, żeby odkryć co mogło tak mocno zainteresować Shiba Masumoto-sama.

Początkowo wydawał się, to być błędny trop. Mimo poszukiwań, nie znaleźliśmy nic. Dopiero po godzinie, pośród drzew dostrzegłem młodą, śliczną dziewczynę o imieniu Saki. Powiedziała, że mieszka w lepiance w lesie i przyszła nazbierać chrustu na opał. Z początku uwierzyłem jej – pomyślałem, że ktoś tak słodki i niewinny nie może kłamać. Dopiero podejrzliwość Shiba Aiko-san i słowa samej Saki, że “widziała pięknego samuraja w czerwonej zbroi przejeżdżającego przez las” wzbudziły moje podejrzenia – musiała przecież widzieć Taiso spacerującego pieszo po lesie.

Potem nadszedł Shiba Masumoto-sama. Prawie nas nakrył. Usłyszeliśmy jednak głos wołającej o pomoc Saki, a Taiso najpierw pobiegł jej na pomoc, a potem zaczął przeczesywać las w poszukiwaniu prześladowców dziewczyny. Z trudem udało nam się ukryć, bo rozwścieczony Shiba-sama był gotów zabić każdego na kogo się natknie.

Wtedy właśnie utwierdziliśmy się w podejrzeniach, że Saki musi być wiedźmą. Musieliśmy chronić naszego Taiso przed niebezpieczeństwem. Postanowiliśmy się podkraść i zabić wiedźmę nim ta skrzywdzi Shiba Masumoto-sama.

Ja odwróciłem na chwilę uwagę Shiba-sama, a Aiko, strzeliła strzałę w stronę wiedźmy. Liczyliśmy, że ranna wiedźma się ujawni. Nie nastąpiło to jednak od razu. Saki zaczęła wołać o pomoc, a Taiso rzucił się na nas z wściekłością. To było straszne uczucie zetrzeć się ostrzami z synem swojego lorda, któremu ślubowałem służyć. Przez moment poczułem wątpliwość, czy przeczucie nas nie zwiodło.

Potem jednak Saki odkryła swoją prawdziwą naturą. Ujawniła wstrętne pokraczne ciało starej wiedźmy i przerażające czarne pazury. Gdyby nie wsparcie Shiba Aiko-san i obowiązek względem Taiso chyba uciekłbym w przerażeniu. Wspólnie udało nam się jednak pokonać bagienną wiedźmę.

Widok zrozpaczonego Shiba Masumoto-sama który odkrył swoją pomyłkę był bolesny niczym śmiertelna rana. Bałem się, że honorowy samuraj gotów popełnić seppuku, chcąc oczyścić swoje imię. Chciałem zmienić jego zamiar i ciesze się, że moje słowa choć niewprawne, zdołały go odmienić. Czuje, że będzie wspaniałym daymio Shiba. Chciałbym móc mu służyć. Chciałbym kiedyś również móc nazwać go przyjacielem.

W drodze powrotnej obiecaliśmy Taiso, że nic z tej historii nigdy nie zostanie ujawnione. I tak własnie się stanie. Pieczętuje tą stronę dziennika, aby nikt nigdy nie mógł jej przeczytać.

Shiba Aiko-san jest bardzo ładna gdy się uśmiecha.

1017 rok, Dwudziesty czwarty dzień Zająca
Taiso-sama powiedział mi, że jutro wyruszymy razem do Shiba Shiro. Spodziewa się, że dostanę nowy przydział.
To dziwne. Wyczekiwałem na ten moment cały poprzedni rok, a teraz kiedy wreszcie nastał, żałuje, że nie dane będzie mi tu spędzić więcej czasu. Żałuje, że kiełkująca przyjaźń z Shiba Masumoto-sama nie będzie miała szansy się na razie rozwinąć. Nie będzie mi dane również dłużej oglądać ślicznego uśmiechu Shiba Aiko-san.
Mój czas tutaj jednak dobiegł końca. Oby los skrzyżował nasze drogi raz jeszcze.

1017 rok, Dwudziesty piąty dzień Zająca
Jesteśmy w Shiba Shiro. Już prawie zapomniałem, jak to jest żyć w tak ludnym miejscu.

1017 rok, Dwudziesty szósty dzień Zająca
Shiba Mashiro-dono polecił mi towarzyszyć staremu shugenja – Asako Toru-sama w jego podróży. Kiedy podroż shugenja się skończy, jego wolą jest abym udał się do Nikesake.

Asako Toru-sama jest niepodobny do nikogo, kogo wcześniej poznałem. Już kiedy stałem na dziedzińcu przenikliwie mi się przyglądał. Potem zapytał, czy nie wolałbym towarzyszyć jakiejś młodej, urodziwej shugeja, zamiast takiemu starcowi jak on. I czy czuje się zaskoczony przydziałem. Nie wiedziałem co odpowiedzieć. Jego pytania wprowadzają mnie w zakłopotanie. Są zawsze bardzo celne i mimo pozornej zwyczajności osobiste, To będzie dziwna podróż.

Przy pożegnaniu Shiba Masumoto-sama powiedział mi, że Asako Toru-sama poprosił Shiba-dono właśnie o mnie. Jest podobno bardzo szanowany i potężny. Zastanawia mnie czemu chciał abym ja mu towarzyszył. Mógł dostać każdego samuraja,więc czemu byłem to ja?

Jutro rano wyruszamy w drogę.

1017 rok, Dwudziesty siódmy dzień Zająca
Rozmowy z Asako Toru są dziwne. Ciekawe, pouczające ale dziwne. Dużo pyta o mnie – zdaje się go to ciekawić. Mało za to mówi o sobie. Nadal nie wiem nawet dokąd zmierzamy.

Rozmawialiśmy również o Nikesake. Asako-sama powiedział, że był tam kilkukrotnie. Powiedział, ze rozumie moja tęsknotę za tym miejscem i że gdyby dane było mu gdzieś osiąść na stałe było by to podobne do tego miejsce.

1017 rok, Pierwszy dzień Smoka
Dotarliśmy do Świątyni Bliźniaczych Dusz. Asako Toru-sama powiedział, że to przystanek w naszej podróży. Niesamowite miejsce. Chciałabym, żeby spełniło się marzenie Hiroki-sama i mógł tu przybyć studiować ze swoją siostrą.
Widziałam parę shugenja i jej yujimbo, ćwiczących razem. To było tak niesamowicie harmonijne. Jakby stanowili jedno. Gdybyś był shunenją przyjacielu, chciałbym stworzyć taką jedność z tobą.

1017 rok, Drugi dzień Smoka
Asako Toru-sama zdradził mi cel naszej podróży – wybieramy się na Pola Smoczego Serca, w okolice Shiro Chudo. Nigdy nie sądziłem, że tam się udam. Asako-sama powiedział, że ma do zdania ostatnią próbę w swoim życiu – próbę obowiązku. Musi zakończyć nierozwiązaną sprawę pomiędzy nim a jego bratem Asako Tsunai.

Kiedy byliśmy w zbrojowni Asako-sama dał mi jadeitową naginatę należącą kiedyś do jego brata-duszy yojimbo – Shiba Yakimitsu. Powiedział, że ktoś mówiąc o mnie nazwał mnie wielkim wojownikiem. Potem dodał, że jeszcze nim nie jestem ale mogę się nim stać, a ta broń należała do kogoś kto nim był.

Tylko jedna osoba kiedykolwiek mnie tak nazwała – Shiba Masumoto-sama, wtedy w lesie po zabiciu wiedźmy. Jeśli to twoje słowa Shiba-sama dziękuje Ci za nie. Wiem, że nie zasłużyłem na nie ale postaram się zasłużyć na nie każdym dniem swojej służby dla Ciebie jako mojego lorda i przyjaciela.

Obiecuje dobrze wykorzystać naginatę twojego brata Asako Toru-sama. Dowiodę, że wybrałeś dobrze.

1017 rok, Trzeci dzień Smoka
Wyruszamy. Asako Toru-sama jest milczący i zamyślony. Jego myśli są już daleko przed nami.

1017 rok, Czwarty dzień Smoka
Zatrzymaliśmy się w przydrożnym zajeździe. To ostatni przystanek przed celem naszej podroży. Jutro ruszymy na Pola Smoczego Serca.

1017, Szósty dzień Smoka
Asako Toru-sama zdał swoją ostatnią próbę i odszedł do swoich przodków.

To był zaszczyt móc towarzyszyć Ci w tej ostatniej podróży Asako Toru-sama. Była to również wielka próba i nauka dla mnie.

Ten ostatni odcinek naszej wspólnej podróży był zdradziecki. Najpierw w jednej z mijanych wymarłych wiosek napadły na nas zmory. Niespodziewanie okrążyły nas zmuszając do obrony. Wyszliśmy z potyczki z życiem, niestety jedna ze zmór zdołała ranić Asako-sama mocno nadwyrężając jego siły.

Potem wezwane przez starego shugenję kami zaprowadziły nas do starej opuszczonej wieży. Drzwi okazały się być zamknięte klątwą. Asako Toru-sama wezwał wtedy imię brata – Asako Tsunai, aby ten wyszedł mu naprzeciw. Kiedy stanęli naprzeciw siebie zrozumiałem, że tu nie ma nadziei na pojednanie. Byli jak dobro i zło, czarne i białe.

Asako-sama potężnym zaklęciem zdjął klątwę z drzwi, a jego brat-mao tsukai nakazał wskrzeszonym przez siebie nieumarlym zabić nas. Starcie było wyrównanie do czasu jak Asako Tsunai, potężnym podmuchem ognia prawie zmiótł nas z ziemi. Zaszarżowałam w stronę zdradzieckiego shugenja, niestety jeden z jego strażników wykorzystał okazje i ranił mnie dotkliwie.

Wtedy stało się coś nieoczekiwanego. Przyzwane przez Asako Toru-sama słoneczne promienie zstąpiły z nieba spalając Asako Tsunai, którego ciało w jednej chwili spopieliło się, a potem rozpadło w pył. Kiedy ostrze naginaty ostatecznie zabiło jego nieumarłego strażnika, zobaczyłem nieprzytomnego Asako Toru-sama leżącego na schodach.

Podbiegłem do niego, ale było już za późno. Nim odszedł do swoich przodków zdołał powiedzieć, że jego droga się już zakończyła.

Dziękuję Ci za tą podróż Asako Toru-sama. Za to że pozwoliłeś mi być świadkiem końca twojej drogi, kiedy moja dopiero się zaczęła. Twoje ciało Asako Toru-sama zabiorę ze sobą do Nikesake. Nie chcę żebyś pozostał na tej smutnej, samotnej ziemi. Zawsze mówiłeś dobrze o Nikesake, mam nadzieje, że teraz znajdziesz tam spokój. W mojej pamięci pozostaniesz na zawsze. Twoje słowa i wiara we mnie będzie mnie prowadzić na mojej drodze. Obiecuję Ci – nie będę tylko liściem na wodzie.

Dziennik Kazushiego

Droga Feniksa Warenhari Wasillissa