Pamietnik Hidekiego

Wiosna 1017 roku

Drugi Dzień Smoka.
Dni płyną jeden za drugim. Powoli. Każdy kolejny podobny do poprzedniego. To już ponad rok odkąd Shiba Mashiro-dono zasugerował, że Isawa Itsuki chciałby żebym został yojimbo jego ucznia – Isawa Katsuro.

Pamiętam go. Dziwny chłopak. Obcy, jakby na nikim mu nie zależało. Przez cały czas pozostawał na uboczu, mimo tego przyciągał moją uwagę jak magnes. Tamtego dnia kiedy zginął Makoto podszedł do mnie. Nie wiem czemu. Nie rozmawialiśmy nigdy wcześniej, nie poznaliśmy się. Jego słowa wyrwały mnie wtedy z dna rozpaczy.

Musi mieć teraz koło 16 lat. Chyba już jest po gempukku. Może niebawem skończy się moje oczekiwanie.

Piąty Dzień Smoka
Wiatr ściął gałąź wiśni,
białe płatki leżą rozsypane na dziedzińcu,
za rok kolejna wiosna, Makoto.

Szósty Dzień Smoka
Dziwne zrządzenie losu, wyglądałem ich przybycia każdego dnia od ponad roku. A kiedy przybyli – dowiedziałem się o tym ostatni.

Jest wieczór. Spotkałem Isawa Katsuro spacerującego koło murów. Podszedłem. Rozmawialiśmy chwilę. Nadal jest taki… inny. Te jego stalowe oczy, są niczym zwierciadła. Aż strach czasem w nie spoglądać. Są takie nieodgadnione.

Siódmy Dzień Smoka
Aiko-san pięknie dziś czytała. Jej głos jest niczym muzyka. Od barwnej opowieści odrywał mnie jednak Katsuro co jakiś czas spacerujący w pobliżu. Nie potrafię być obojętny na jego obecność.

Kiedy Aiko kończyła czytać trzeci rozdział, Katsuro podszedł do. Te jego oczy, patrzą tak bezpośrednio. Niemogąc wytrzymać jego spojrzenia, słodka Sakura niebawem uciekła.
Zaprosiłem go, żeby dołączył do nas. Aiko kontynowała czytanie, dziewczęta zdawały się jednak czuć mało pewnie w jego towarzystwie. Aiko skończyła czytać czwarty rozdział zostawiły nas samych.

Katsuro przeprosił mnie wtedy za przerwane spotkanie. On chyba nie am na to wpływu. To coś w nim co sprawia, że ludzie czują się niekomfortowo w jego obecności. Rozmawialiśmy dość długo. O mnie, o nim, o tym co się zmieniło od tego czasu kiedy się nie widzieliśmy. Zdawał się być szczerze zainteresowany odpowiedziami. Rozmowy z nim są szczególne. Nie mają w sobie tej lekkiej błahości jak zwykłe dworskie kurtuazjne pogawędki.

Ósmy Dzień Smoka
Dowódca poinformował mnie, że nie ma już dla mnie przydziału. Mam się stawić popołudniem przed samym daimyo Shiba Mashiro-dono. Wszystko we mnie oczekuje na to co nastąpi.

Shiba-dono wskazał mnie jako yojimbo Isawa Katsuro. Mam mu towarzyszyć w jego podróży do posiadłości Isawa Sora. A więc stało się. To niezwykle usłyszeć o tym z ust samego daimyo. Mistrz Katsuro jest bardzo wpływowy.

Po spotkaniu podszedł do mnie Isawa Itsuki-sama. Jest inny niż Katsuro, rozmowy z nim są takie gładkie, jest w tym niesamowicie umiejętny. Mimo jego pozycji, rozmawia się z nim prawie przyjemnie. Zapytał się o moją rodzinę, służbę. Potem prawie niespodziewanie spytał, czy wiem co to ishiken.
Nie chciałem się pomylić, więc odpowiedziałem tylko, że shugenja władający pustką. Prawie dobrze – odpowiedział. Opisał mi jak wielki to dar i jak potężni mogą być ishiken-do. Jak wielu maja przez to wrogów.
Potem powiedział mi, że Katsuro jest ichiken-do. Kazał mi pamiętać o tym, pamiętać jak wielki skarb został mi dany pod opiekę. Kazał mi się przygotować. Doskonali abym mógł bronić Katsuro przed tym co stanie na jego drodze. Obiecałem, że go nie zawiodę. I tak będzie.

Dziewiąty Dzień Smoka
Dzień upłynął na pożegnaniach i pakowaniu.

Zdecydowaliśmy się podróżować konno. Zaproponowałem Katsuro nadłożenie drogi i odwiedziny w Zachodnim Garnizonie – w moim rodzinnym domu. Był zaskoczony, przystał jednak. Chętnie porozmawiam z ojcem przed wyjazdem. Miło będzie również zobaczyć Makoto i Miyako. Ciekawe jak się miewa Numiko – ojciec sprowadził ją do domu niedługo po gempukku.

Katsuro dużo zyskuje przy bliskim poznaniu. Jest małomówny i oszczędny w gestach, ale jego twarz potrafi wyrazić wiele emocji. Lubię kiedy delikatnie się uśmiecha.

Po tym jak żegnałem się z dziewczętami podeszła do mnie Sakura. Miałem wrażenie, że chciała coś mi dać, za to w ostatniej chwili zrezygnowała. Jest śliczna. Ma taką słodką, miłą twarz.

Dziesiąty Dzień Smoka
Jesteśmy już w domu. Droga do Zachodniego Garnizonu okazała się być bardziej zaskakująca niż się spodziewałem.

Byliśmy w połowie drogi. Właśnie ruszaliśmy w drogę po postoju, kiedy jakieś zwierze niespodziewanie spłoszyło konie. Kiedy nad nimi zapanowałem, ze srony z której przybiegł uciekinier wzniosły się niespodziewanie ptaki. Chciałem ruszyć dalej, za to Katsuro powiedział żebyśmy sprawdzili co się stało. Ruszyłem przodem.

Kiedy wyłoniłem się zza zakrętu zobaczyłem przewrócony wóz, kupca i czterech walczących męzczyzn. Jeden z nich niespodziewanie pochwycił kryjacą sie za plecami kupca dziewczynkę. Krzyknąłem żeby przestali i póścili dziecko.

Na przeciw wyszedł mi roninów. Przedstawił się jako Takashiro, powiedział, że to sprawa pomiędzy nim a kupcem i nic mi do tego. Odmówiłem mówiąc, że nie odejdę póki nie puszczą dziewczynki – potem niech załatwiaja sobie swoje sprawy jak chcą. Ronin jeszcze raz kazał mi odejść. Wtedy podszedł Katsuro i kazał im puścić dziewczynkę. Niespodziewanie minął rozmawiającego ze mna ronina zbliżajac się do mężczyzy, który trzymał dziewczynkę.

Wtedy Takashiro sięgnął po broń, podobnie jak pozostali ronini. Kupiec zaczał krzyczeć, a czwarty ronin – yojimbo kupca próbował odbić dziewczynkę z rąk trzymającego ją samuraja. Takashiro i jego towarzysz uderzyli na mnie. Za plecami uslyszałem szepczącego modlitwę Katsuro. Mgnienie oka później ronin trzymajacy dziewczynkę zaczał się słaniać jak nieprzytomny. Kiedy otrząsnął sie krzyknąl, że ja zabije.

Czułem sie jak w potrzasku. Z jednej strony zagrożone dziecko, z drugiej obawa, że jeżeli choć na chwilę odsłonię Katsuro dopadnie go biegły w walce ronin. Musiałem zaufać młodemu towarzyszowi. Osłoniłem go i zająłem roninow, żeby mógł swobodnie działać.

Usłyszałem znowu modlitwę Katsuro, tym razem inną. Chwile później ogniste kami pochłonęły ronina. Dziewczynka była wolna. Katsuro podbiegł do niej, a yojimbo kupca pomógł mi w starciu z roninami. Ci jednak widząc naszą przewagę, zaczeli się wycofywać.

Ocalonym kupcem okazał się być Kuga Sabu, a jego córeczka miała na imie Saki. Jego yojimbo – również ronin miał na imie Joshi. Dobrze wiedzieć, że nie wszyscy ronini sa pozbawionymi honoru szubrawcami.

Katsuro jeszcze chwilę z troską zajmował się dziewczynką. To zaskakujące. Im dłużej sie znamy tym więcej wrażliwosci na innych w nim widzę.

Kiedy odchodziliśmy Katsuro uważnie przyglądał się zaroślom. Kiedy zapytałem go czy cos tam widzi – odpowiedział, że widział kitsune. Wyjaśnił, że to ona spłoszyła konie. Kiedy odchodziliśmy spojrzałem w stronę zarośli, zdawało mi się, ze widze tam ludzką postać. Kitsune- powiedział mi mój młody towarzysz. Ciekawe czy to prawda, ze przybieraja postać pieknych dziewcząt. Byłbym ciekaw ją zobaczyć.

Do Zachodniego Garnizonu dotarliśmy o zachodzie słońca. Pierwsza przywitała nas Numiko. Jej temperament jest niczym ogień. W pierwszych paru zdaniach zdąrzyła się ucieszyć z mojego przybcia i obrazić, że ja znowu wyjeżdzam a ona zostaje na miejscu.
Potem wyszła nam na przeciw Miyako, miła i łagodna jak zawsze. Miałbyś piekną żonę Makoto. Nawet kiedy nosi dziecko wygląda tak delikatnie i subtelnie.

Miyako chyba obawia się Katsuro. Niepokoi ją. Mam jednak nadzieję, że się do siebie przekonają.

Ojciec ucieszył się z mojego przybycia, chociaż i zmartwił tym że znowu wyjeżdzam i to na dłużej. Cieszę się, że mimo, że moja droga jest inna niż jego, zaakceptował ją. Wiem, że chciałby mieć komu przekazać kiedyś swoją funkcję. Obiecałem porozmawiać z Miyako. Może zdołam ją do tego przekonać.

Moje miejsce jest przy Katsuro. Czuję, że ten dziwny chłopak staje się coraz bardziej mi bliski.

Jedenasty dzień smoka
To był dzień rozmów. Przed śniadaniem obserwowałem Numiko ćwiczącą kata na dziedzińcu. Jestem dumny z jej umiejetności. Zaprosiłem ją na spacer. Chciałem porozmawiać o jej planach na przyszłość. Liczyłem na przekonanie do pójścia w ślady ojca.

Rozmowa nie poszła jednak zupełnie tak jak tego chciałem. Poraził mnie upór Numiko z którym szuka kolejnych wyzwań i jej nieprzezwyciężona chęc sprawdzenia się. Przypomniałem jej, żeby w tym wszytskim nie zapomniała o rodzinie. Wiedziałem, że balansuje na krawędzi tego na co mi pozwoli, ale chciałem do niej jakoś dotrzeć. Przełamać ten impas.

Wściekła się wtedy na mnie. Jej oczy aż kipiały ze złości kiedy wycedziła przez zaciśniete zęby: “Gdybyś nie był moim bratem…”

Zatrzymałem ją kiedy odchodziła. Nie chciałem zwady z siostrą. Obciecałem porozmawiać z ojcem, aby pozwolił jej zdobyć doswiadczenie poza garnizonem. Mam nadzieję, że to zaspokoi jej żądze przygód i po powrocie do domu znajdzie spokój.

Podczas naszej rozmowy uderzyła mnie jeszcze jedna rzecz. Aż zawrzało we mnie w środku kiedy Numiko powiedziała, że Katsuro wygląda tak, że można by przypuszczać, że wcale nie jest Isawa. Powiedziała, że ma w sobie coś z gaijina.

Przysiegam, że gdyby nie była moją siostrą i gdyby nie to że ufałem, że nie miała na celu go obrazić, wyzwałbym ją na pojedynek. Za to zasiała w moim sercu obawę, że być może przyjdzie mi kiedyś stanąć do walki z takim zarzutem wobec młodego przyjeciela i bedzie to pojedynek, którego nie bedę mógł przegrać.

Potem dołączyłem do Katsuro spacerującego po ogrodzie. Jest, na ten swój niepokojący sposób, piękny. Lubię na niego patrzeć.

Rozmawialiśmy o walce w lesie. Zapytałem go o zaklęcie, które użył wobec ronina. To, które tak go zdezorientowało. Katsuro wyjasnił mi wtedy, że pozwolił mu zobaczyć. Powiedział żebym wyobraził sobie, że siedzę w zacienionym pokoju, a nagle ktoś usuwa ściany i poraża mnie południowe światło.

To niezwykłe móc towarzyszyć ischikenowi. Te stalowe oczy muszą widzieć niesamowite rzeczy. Rzeczy nie z tego świata.

W dalszej rozmowie Katsuro wyznał, że to było dla niego nieznane i przyjemne uczucie kiedy podczas walki moja uwaga skupiła się na nim. Powiedziałem wtedy, że chciałbym nauczyć się tworzyć z nim w walce jedność. On odpowiedział, że też chciałby żeby tak się stało. To był niezwykły moment. Ważny. Chyba dla nas obu.

Dostrzegłem Miyako przyglądajacą mam się z tarasu. Spojrzenie jej i Katsuro spotkały się na moment. Miyako wycofała się. Jest między nimi dziwne napięcie, któego nie rozumiem. Niechęć, obawa? Sa nie wiem.

Próbowałem wybadać Katsuro, co się między nimi wydarzyło. Za to mój przyjaciel zręcznie, wymówił się od odpowiedzi. U każdego innego by mnie to nie zaskoczyło, ale Katsuro rzadko przywiązuje aż taką wagę do etykiety jak własnie wtedy.

Popołudniem rozmawiałem z ojcem. Poprosiłem go żeby dał szanse Numiko zmierzyć się z wyzwaniami jakie stawia świat poza garnizonem. Zapewniłem go, że wierzę, że jej przywiazanie do rodziny jest duże i nie zapomni się w swojej żądzy przygód. Powiedział, że mnie przegadała. I, że sie zastanowi. Może faktycznie tak było?

Wieczór spedziłem z Miyako jest taka piękna i łagodna. Jej towarzystwo wprawia mnie w niesamowity spokój i błogość. Cieszę sie na myśl o kolejnym potomku, którego mi da. Czasem tylko myśli uciekają w przeszłość. Wtedy czuję, że wszytko jest nie tak jak powinno. To ty powinieneś być przy niej Makoto, cieszyć się jej urodą. A ja cieszyć się waszym wspólnym szcześciem, ukochany bracie…

Jutro wyruszamy. Bagaże już spakowane. Przed nami długa droga.

Pamietnik Hidekiego 2

Pamietnik Hidekiego

Droga Feniksa Warenhari Wasillissa